Dotarcie do sań zajęło im mniej czasu, niż zakładali, ale mróz zaczął już ich szczypać w policzki. Pojazd był tak ośnieżony, że wyglądał jak wielka zaspa. Dopiero kwadrans walki z białym żywiołem pozwolił wydobyć go z tego okrycia.
Chcieli zdążyć z naprawą póki było jeszcze widno, więc nie było czasu na odpoczynek. Lars natychmiast wczołgał się pod kadłub, ciągnąc za sobą nowy bak oraz stalowy 70-centymetrowy wspornik.
Kluczowym problemem okazało się idealne ustawienie wspornika. Musiał on wychodzić z ramy sań i stykać się z brzuchem zbiornika stycznie. Zły kąt nie pozwoliłby na stabilny montaż.
Lars oświetlił latarką zbiornik.
- To w przekroju idealna parabola - ocenił. - Wierzchołek to dno baku. Ścianki idą w górę na 50 centymetrów i dokładnie na tej wysokości, przy samym kadłubie, bak ma 60 centymetrów szerokości.
Następnie poświecił na solidny zawias w ramie sań, do którego mieli przykręcić górę wspornika.
- Zawias jest na tej samej wysokości, co górna krawędź baku - kontynuował Lars, mierząc odległość taśmą milimetrową. - Ale jest odsunięty od osi symetrii baku dokładnie o 34 centymetry. Musisz przyciąć wspornik na odpowiednią długość zanim zacznę spawać. Wspornik musi iść od zawiasu do punktu, w którym będzie styczny do paraboli.
Risto dokonał szybkich obliczeń, a potem chwycił za piłę do metalu.
Zaokrąglij wynik do 2 miejsc po przecinku.
Musisz być zalogowany, aby sprawdzić rozwiązanie.
Zaloguj się