Herbata parowała, wypełniając kuchnię intensywnym zapachem goździków. Cynamonki piętrzyły się na małym talerzyku. Risto i Lars - bo tak przedstawił się kierownik stacji - usiedli naprzeciw siebie przy stole, gotowi do jedzenia. Z małego radia stojącego na lodówce płynęła cicha, świąteczna muzyka.
- Częstuj się, sam piekłem! - zachęcił Lars. - Jeszcze wczoraj specjalnie przedzierałem się do sklepu po rodzynki.
- Po co?! - zdębiał Risto. - A do czego ci były potrzebne?
- Do cynamonek, oczywiście! Dałem całą paczkę, ale była dosyć mała, raptem dwadzieścia sztuk.
- Aaa… no tak - wybąkał Risto, nie chcąc urazić mężczyzny.
Dla elfa rodzynka w cynamonce była czymś więcej niż kulinarnym faux pas - była niemalże świętokradztwem. Szybko omiótł wzrokiem talerz. Leżało na nim równo dwanaście wypieków.
"Jakie mam szanse na cynamonkę z co najwyżej jedną rodzynką?" - myślał gorączkowo. - "Więcej po prostu nie dam rady przełknąć".
Zaokrąglij wynik do 4 miejsc po przecinku.
Musisz być zalogowany, aby sprawdzić rozwiązanie.
Zaloguj się